Mamy już gotową gitarę, wzmacniacz, kolumnę, efekty, interfejs, kompa, program. Teraz musimy jakoś wprowadzić sygnał do programu. Będziemy potrzebować mikrofonu.
Jakiego użyć? Podobnie jak ze wszystkim innym takiego, jakiego jesteśmy w stanie zdobyć.
W zdecydowanej większości przypadków polecałbym do nagrywania gitar (jak też nagłaśniania na koncertach i próbach) mikrofonu dynamicznego.
Mikrofon dynamiczny to taki, który najlepiej zbiera dźwięk do ok. 15 cm odległości. Niektóre z nich są polecane do wokalu, niektóre do instrumentów, do bębnów, niektóre wręcz polecane są do gitar elektrycznych, czy konkretnego bębna.
Jeśli nie mamy całego wachlarza specjalistycznych mikrofonów, z powodzeniem możemy użyć jakiegokolwiek mikrofonu dynamicznego czy to do wokalu czy bębnów.
Najważniejsze będzie jednak odpowiednie ustawienie mikrofonu, a tutaj istnieje całe mnóstwo szkół i możliwości.
Na pierwszy ogień weźmy odległość mikrofonu od głośnika. Jeśli ustawimy mikrofon daleko, np w przedziale 10-15 cm brzmienie będzie jak najbardziej naturalne, zbliżone do tego, które słyszy ludzkie ucho. Dźwięk będzie nieco oddalony, z mniejszą ilością dołu i góry, za to z większą ilością odgłosu pomieszczenia. W ten sposób zyskamy naturalne brzmienie z większą ilością przestrzeni.
Możemy ustawić mikrofon bliżej lub całkiem blisko 2-3 cm od siatki, czyli ok. 5 cm od samego głośnika. Dźwięk wtedy staje się o wiele bliższy z większą ilością dołu i góry (potrzebna będzie mocniejsza korekcja w miksie), jednakże nasze gitary będą brzmiały blisko, mocno i masywnie. Oprócz tego dźwięk będzie sterylniejszy, bez odgłosów z pomieszczenia. Przy mocniejszych, hi-gainowych przesterach i nie wygłuszonym pokoju, polecałbym tę odległość na początek poszukiwań.
Następnie wchodzi w grę położenie mikrofonu względem membrany głośnika. Ta zmienna działa jak equalizer. Im bliżej środka tym dźwięk jest jaśniejszy. Na samym środku wręcz jaskrawo i nienaturalnie jasny. Im bliżej krawędzi tym dźwięk jest ciemniejszy i basowy. Na samej krawędzi jest skrajnie ciemny i dudniący. Okolice w połowie drogi pomiędzy środkiem a krawędzią membrany oddają najbliżej brzmienie, które uprzednio ustawiliśmy.
Należy się również zastanowić nad ułożeniem samego mikrofonu. Tutaj panują różne poglądy. Pierwsze ułożenie to tzw. on axis, czyli ustawiamy czubek mikrofonu równolegle do głośnika/siatki. Drugim ułożeniem jest off axis, czyli czubek mikrofonu ustawiamy równolegle do krzywizny głośnika. Są też tacy, którzy stawiają mikrofon zupełnie pionowo, czyli dźwięk zbierany jest przez boczną powierzchnie mikrofonu.
Tutaj pozostawiam wam pole do własnych badań i decyzji. Sami musicie zdecydować, którą powierzchnią wasz mikrofon najlepiej zbiera dźwięk, które ułożenie najbardziej pasuje do waszego zestawu oraz preferencji.
Jeśli mogę coś podpowiedzieć to osobiście do nagrywania głównych gitar rytmicznych w miksie najczęściej używam ustawień off axis, dwa cm od siatki, w mniej więcej połowie drogi pomiędzy środkiem a krawędzią. Może zbyt klasycznie i zachowawczo, ale osiągam przez to bliskie, czyste, mocne, masywne mięcho o zamierzonym na początku kolorycie. Jednakże zachęcam do własnych prób i zabawy. Może znajdziecie własny, unikalny sposób, który inni będą próbować podrobić.
Istnieją oczywiście inne, bardziej eksperymentalne metody jak choćby mikrofonowanie głośnika od tyłu, wkładając mikrofon przez tylne pudło paczki.
Są też tacy, którzy nagrywają gitary mikrofonem pojemnościowym, ustawiając mikrofon na wprost pieca w odległości metra lub pół metra. Takie zabiegi spotykane są jednak częściej przy rockowych, bardziej vintage’owych brzmieniach lub jako ścieżki, które są domiksowywane do głównych i mają za zadanie nadanie przestrzeni, lekkiego pogłosu i głębi. Przy nagrywaniu mikrofonem pojemnościowym zawsze powinniśmy szczególniej zadbać o wytłumienie pomieszczenia, by zniwelować niechciane odbicia, które wprowadzą wiele chaosu w nasze nagranie i nie wiele da się z tym zrobić podczas dalszych procesów obróbki.
Przy nagrywaniu gitary z pieca powinniśmy pamiętać również o położeniu go na jakimś podwyższeniu, tak aby nie stał na gołej podłodze, ponieważ będą słyszalne jej drania. Jeśli macie zestaw do podwieszania mikrofonów to śmiało go używajcie. Mikrofon nie będzie wtedy zbierał drgań przewodzonych przez statyw. Jeśli jednak nie macie takich zabawek (ja się bynajmniej jeszcze ich nie dorobiłem) to nic straconego, mocujcie mikrofon na statywie, a niechcianych drgań pozbędziecie się w trakcie korekcji, ale o tym będzie później.
Jeśli chcielibyście się jednak wyposażyć w specjalny mikrofon do nagrywania gitary, to mogę polecić kilka wypróbowanych opcji.
Jednym z legendarnych i najpopularniejszych mikrofonów do gitar jest Shure SM 57. Tak się składa, że jestem jego szczęśliwym posiadaczem. Idealnie nadaje się do przesterów, hi-gainów, ale nie pogardzi też cleanem. Rejestruje naprawdę mocne i nasycone brzmienia, jedyne na co trzeba uważać to zbyt duże podbicie góry w okolicach 6-8 KHz więc trzeba mieć na uwadze te pasmo podczas późniejszej korekcji.
Można też pokusić się o tańsze „naśladowcze” wersje tego mikrofonu jak G12t 75, również bardzo dobre efekty można uzyskać. Pracowałem na obydwu. Są bardzo zbliżone, choć nie wiem czy naprawdę, czy to autosugestia, że jednak oryginalny SM 57 jest lepszy.
Sennheiser MD 421-II z tym mikrofonem miałem styczność i w studiu i na koncertach. Również w genialny sposób przewodzi wszystkie rodzaje brzmień gitar z pieca. Trzeba mu przyznać, że potrafi rejestrować naprawdę siarczyste gitary z mocą, ale bez zbędnego podbicia wyższych pasm w odróżnieniu od SM 57.
Royer Ribon R121 w odróżnieniu od pozostałych nie jest to mikrofon dynamiczny a wstęgowy. Charakteryzuje się ciemnym, ciepłym, nasyconym, głębokim brzmieniem. Tak naturalnym i przyjemnym dla ucha, że można się lubować wszystkim, co zostało nim nagrane. Jeszcze jednym plusem R121 jest jego wszechstronność. Idealnie sprawdza się nie tylko przy gitarach elektrycznych, ale także przy wokalu, instrumentach akustycznych oraz jako overhead (satelitka) do perkusji.
Opisuję jedynie subiektywne odczucia, jakie nasunęły mi się podczas pracy z tymi mikrofonami.
Podsumowując, chcę napisać, że w domowym, budżetowym studiu nie musimy mieć całej kolekcji wyspecjalizowanych i markowych mikrofonów. Bardziej liczy się to, jak ich użyjemy oraz by użyć ich dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz